Uzytkownik "Jolanta Pers" napisal w
wiadomosci
> A moze na sali jest architekt, i wyjasni mi, w jakim celu projektuje
> sie:
Co prawda nie architekt, ale maz pani architekt, wiec moze zabiore
glos :-)
> Chyba ze to taka swiadoma strategia marketingowa - zrobic gotowe
> projekty
> tak, zeby sie do niczego nie nadawaly i trzeba bylo bulic ekstra za
> przeprojektowanie. AToJaPrzepraszam.
A to swoja droga i takie podejscie zapewne tez jest nierzadkie, ale
nie tylko o to chodzi. Przechodzimy wlasnie z zona etap "wymyslamy
sobie dom" i jak sie okazuje (dla mnie, bo da niej to nic nowego), to
naprawde nie jest takie proste, jak sie wydaje, ze sie porysuje
kreskami pomieszczenia tak, zeby jakas sensowna zwarta bryle tworzyly
i zeby sie podobalo. Po pierwsze, zeby dom sie sensownie potem
konstruowalo, plan musi byc oparty na siatce, ta tez nie moze byc
wzieta z kosmosu, tylko powinna uwzgledniac chocby takie pierdoly jak
typowe wymiary dostepnych belek stropowych. Gdziestam taki a nie inny
bok siatki czy uklad pomieszczen moze narzucac np. klatka schodowa, na
ktora nie ma sily, musi byc taka a nie inna, bo inaczej schodow sie
nie da zrobic i koniec.
Takich niuansow jest jeszcze calkiem sporo i przy wymyslaniu tego
naszego wymarzonego (i poki co pozostajacego caly czas w marzeniach)
domu co i rusz wychodzily problemy wlasnie tego typu, ze np. albo
salon bedzie mial ksztalt zawinietej w "S" poczekalni u dentysty, albo
pogodzimy sie z kuchnia wielkosci lazienki w gomulkowskim bloku, bo
inaczej przy przyjetej siatce sie tego nie da zrobic i trzeba albo
wybrac ktores z dwoch powyzszych, albo czesc projektu zrobic od nowa,
z innymi zalozeniami.
Zaprojektowanie sensownego projektu domu to kawal pracy i od cholery
kombinowania, a w takich popularnych katalogach przewazaja chyba
projekty robione na pale, bez bawienia sie w szczegoly i
dopracowywania niuansow, bo to jak inwestor bedzie chcial, to zawsze
sie przerobi.
J.