RAPORT 6
Najpierw: Dlaczego tu jestesmy......
Sluchajcie. Myslac i dyskutujac z innymi na temat uzasadnienia naszej bytnosci
tutaj stopniowo wykrystalizowal mi sie pewien poglad, mocno odmienny od tego,
ktory zamierzalem zaprezentowac jeszcze kilkanascie dni temu. To jest drugi
tekst, ktory pisze na ten temat, poprzedni w wiekszosci skasowalem.
Udalo nam sie tutaj ustalic, ze dla nas tutaj istnieja dwa glowne powody
bytnosci w Iraku. Oto one:
1. Zarabiamy tu pieniadze,
2. Nasz General pracuje na swoja druga gwiazdke.
Poza tym, Armia zdobywa doskonale doswiadczenie w prowadzeniu dzialan na duza
skale za granica. Problem w tym, ze jak zawsze w przypadku naszej Armii wszelkie
doswiadczenia zostana zlekcewazone i zaprzepaszczeone. Juz to widac, patrzac jak
przygotowywana jest do przyjazdu trzecia zmiana. Caly czas powtarzane sa te same
bledy, pomimo mnostwa dokumentacji stworzonej tutaj z mysla o usprawnieniu
procedury.
Istnieja takze liczne, bez watpienia wazne powody natury politycznej (bo nie
gospodarczej), ale w nie nie bede wnikal, uwazam, ze to nieco ponizej mojej
godnosci. Jedno jest pewne. Nie mozemy sie stad teraz wycofac, bo podobnie jak
hiszpanie damy wyraxny znak, ze polityka zastraszania stosowana przez
terrorystow dziala doskonale. Wtedy na pewno dojdzie do zamachow w Kraju, a i
nasi zolnierze tutaj zaczna ginac jeszcze przed wyjazdem. Takze, nasz pobyt
tutaj w pewnym stopniu chroni ludzi w Polsce.
Jestesmy wojskiem stabilizacyjnym, a nie okupacyjnym (zauwazyliscie jak bardzo
juz sie zinegrowalem z armia? J ). I to jest calkiem sluszne. Jest nas tutaj
prawie 2500 i z taka sila nie moglibysmy marzyc o okupacji, nawet jesli bardzo
bysmy chcieli. Nie mamy tez sprzetu przygotowanego do pracy w takich warunkach.
Jest to ciekawe, poniewaz Polska ma kilkunastoletnie doswiadczenie w misjach
stabilizacyjnych w tej strefie klimatycznej. Nasi zolnierze stacjonuja w Libii,
Libanie, Izraelu, Syrii.... mozna by pomyslec, ze wyciagnieto pewne wnioski. Ale
- sytuacje ze zdobywaniem doswiadczenia przedstawilem powyzej.
Mamy terenowe Honkery, ktore maja za slabe silniki, zeby skutecznie gonic
miejscowe samochody, nie maja opancerzenia - chlopaki robia co moga i wiekszosc
samochodow przypomina smieciowe choinki - zeby zapewnic chocby minimum ochrony.
Honkery sa poza tym wysokie, a dzieki temu niestabilne i przewracaja sie przy
ostrych zakretach. Tak samo zreszta jak nasze karetki, ktore sa przestronne,
dobrze wyposazone i na zakretach jezdza 20km/h, zeby sie nie wywalic. Brakuje
tez klimatyzacji - nasze radiostacje sie przegrzewaja i wylaczaja na srodku
pustyni. Nasze Stary maja opancerzone burty - do wysokosci kolan siedzacych na
pace zolnierzy. Po zrobieniu prowizorycznych zabezpieczen z workow z piaskiem w
srodku robi sie malo miejsca, a Star zwalnia, bo jest przeciazony. Ale
bezpieczniejszy.
Przedstawilem tylko kilka problemow natury technicznej, z ktorymi sie tutaj
borykamy. Mimo to chlopaki robia co moga, zeby wykonywac powierzone nam zadania.
Ludzie tutaj rozpaczliwie potrzebuja naszej pomocy i obecnosci, ale nie chca
tego przyjac do wiadomosci. Przez ostatnich kilkadziesiat lat panowal tu
nasilajacy sie z uplywem czasu represyjny system totalitarny. Ludzie o
zniewalanych duszach, cale pokolenia pod rezimem polityki i restrykcyjnej
religii. Niewielu pamieta tutaj, ze mozna decydowac o sobie, nie zdaja sobie
sprawy, ze bicz wiszacy nad grzebietem nie jest niezbednym skladnikiem
rzeczywistosci. Sa jak dzieci, nie potrafia poradzic sobie samodzielnie. Dlatego
tak bardzo sa podatni na wplywy, poddaja sie ochoczo kazdemu, kto znajdzie w
sobie sile do wydawania polecen. Przy tym maja bardzo silne przekonanie o
wlasnej wartosci i postepowosci. Sadza, ze sa przodownikami postepu swiatowego i
nie dociera do nich, ze umiejetnosc strzelania z Kalacha nie jest szczytem
mozliwosci intelektualnych homo sapiens. Sa dwulicowi, donosza jeden na
drugiego, nawet jak na arabow sa wyjatkowo sprzedajni.
Rozmawialem ostatnio z panem Pawlem - doradca politycznym generala. Pan Pawel,
profesor arabistyki, jest wielkim autorytetem w dziedzinie tutejszej kultury i
polityki. Opowiadal, ze gdy byl tutaj w latach siedemdziesiatych mial do
czynienia z kompletnie innym spoleczenstwem - otwartym, przyjaznym, duzo
uczciwszym. Jedyne co w ciagu trzydziestolecia sie nie zmienilo to skrajna
bieda, w ktorej zyje wiekszosc ludzi, podczas gdy calosc bajecznych dochodow z
eksportu ropy trafia do kilku rak. Wedlug niego nie mamy najmniejszych szans
zbudowac tu spoleczenstwa demokratycznego przed uplywem jednego, dwoch pokolen,
wziawszy pod uwage gleboka niechec wiekszosci spoleczenstwa do jakichkolwiek
zmian. Amerykanskie plany przeprowadzenia wyborow i wylonienia demokratycznego
rzadu sa calkowicie fikcyjne - wladze przejma ludzie zainteresowani zyskiem i
dla tegoz zysku wspolpracujacy z Amerykanami. Tym ostatnim to wystarczy, ale
rzeczywista sytuacja w Iraku nie zmieni sie ani o jote. Najwiekszymi przeskodami
jest spoleczny system plemienny i koszmarny konserwatyzm religijny tzw.:
"przywodcow duchowych". Ci ostatni sa przeciwni wszystkiemu, co jest niezgodne z
ich interpretacja Koranu, a problem z Koranem jest taki, ze zapisany tam tekst
mozna interpretowac na tysiace sposobow. Wynika to ze specyfiki
bezspolglgloskowego zapisu jezyka arabskiego.
Co w takim razie tutaj robimy?
Wykonujemy zmudna i maloefektywna prace u podstaw. Wiekszosc naszych sil to
wojska inzynieryjne, GST - Goverment Supporting Team i CIMIC - Civilian-Military
Cooperation. Poza tym sily operacyjne wyposazone w lekki sprzet. Ich zadaniem
jest przede wszystkim zapewnienie bezpieczenstwa calej reszcie. Nie jestesmy
przygotowani do dzialan ofensywnych, ledwie starcza nam sil do obrony. Saperzy
zajmuja sie przede wszystkim niszczeniem nieprawdopodobnych ilosci materialow
wybuchowych, pociskow, niewypalow, ktore pozostaly po wojnie. Do tej pory
wysadzili ponad milion sztuk amunicji. Jeden z ich oddzialow od poczatku zmiany
siedzy w skladach amunicyjnych nieopodal Karbali i wykonuje syzyfowa prace.
Chlopaki policzyli, ze przy uzyciu calosci wojsk inzynieryjnych MND
(multinational divison) wysadzenie calej zawartosci skladow zajeloby im 15 lat.
Reszta oddzialow saperskich w chwili obecnej zajmuje sie glownie rozminowywaniem
pulapek drogowych (IED - improvised explosive device) i zabezpieczaniem obiektow
na glownych drogach. Zdarzaja sie bomby podkladane pod mosty i wiadukty.
Ludzie z CIMICu i GST spedzali cale dnie na na jezdzeniu po okolicy, spotkaniach
z przedstawicielami lokalnych wladz, organizacji i podpisywaniu kotraktow na
budowe i renowacje szkol, szpitali, drog, wodociagow, linii telefonicznych,
koszarow, osrodkow organizacji pozarzadowych, takich jak Centrum Praw Kobiet, na
przyklad. Do dyspozycji maja miliony dolarow przydzielone przez Amerykanow i
dopoki nie wybuchlo powstanie Sadrystow robili z tych pieniedzy calkiem dobry
uzytek.
So, ladujemy kupe kasy w lokalne projekty, staramy sie zapewnic funkcjonowanie
lokalnych wladz, sil porzadkowych i opieki zdrowotnej. Poza tym bierzemy udzial
w tworzeniu nowej Armii Irackiej - to ostatnie niespecjalnie nam wychodzi -
wystarczy wspomniec, ze caly nasz batalion ICDC (iracki korpus obrony cywilnej)
zwial w pierwszym dniu walk.
Wiekszosc ludzi tutaj, szczegolnie w naszym rejonie dzialania popiera nasza
obecnosc. Ci zwykli ludzie - szary tlum, ktory chce po prostu jesc, pracowac i
spac spokojnie korzystaja z naszej obecnosci. Zdobywamy nad nimi rzad dusz -
pokazujemy, ze mozna zyc normalnie. To bardzo nie podoba sie duchownym, ktorzy
bojac sie utraty wplywow nawoluja do oporu przeciw nam. Wiekszosc z tych, ktorzy
odpowiadaja na takie wezwania to zwykli kryminalisci i Ci, ktorzy ciagneli
korzysci z rezimu saddamowskiego. Oraz troche fanatykow religijnych. Gdy wojska
Al Sadra wkroczyly do Karbali, wcale nie spotkaly sie z poparciem wiekszosci
miejscowych. Poniewaz Sadrysci nie maja zaopatrzenia, wiec zeby zdobyc
jedzenie
i pieniadze na bron rabuja lokalnych mieszkancow. De facto, sa to zorganizowane
grupy przestepcze, ktore wiekszosc energii poswiecaja na dosc nieskuteczna, na
szczescie, walke z nami, ale nie jest dla nich problemem mordowanie ludnosci
cywilnej.
Od poczatku kwietnia w miescie panowala sytuacja patowa. My nie mielismy dosc
sil i srodkow, zeby ich wypchnac z miasta, oni, zeby przypuscic zdecydowany atak
na nasze bazy. W dzien kontrolowalismy miasto, w nocy oni strzelali do nas,
calkiem niecelnie, z moxdziezy. Za to zdarzalo im sie trafiac w stojacy
nieopodal szpital, gdzie notabene leza ich wlasni ranni.
Sytuacja ulegla pewnej zmianie po przybyciu batalionu amerykanskich wojsk
pancernych. Pojawila sie konkretna sila i Amerykanie przystapili do planowego
oczyszczania miasta z bojowkarzy.
Podejscie Amerykanow do ludnosci irackiej mocno rozni sie od naszego. Straszne z
nich ksenofoby, co zreszta dosc dla nich typowe. Przekonani o wlanej wyzszosci,
wszystkich traktuja z gory i pogardliwie. Bardzo daja to odczuc. Wrogo podchodza
do Irakijczykow, nie zachowuja sie bynajmniej jak wyzwolency. Nie zjednuje im to
sympatii - daja kolejne argumenty tym wszystkim, ktorzy wzywaja do walki z nimi.
Nie zajmuja sie leczeniem irakijczykow, podczas gdy my to robimy, co wiecej
odmawiaja nawet przewozu irackich rannych, mialem kilka spiec na tym tle. Ta
ostatnia sprawa z torturowaniem wiexniow takze im nie
... wiecej »