PROJEKT.KARTUZY.PL

Forum dyskusyjne
It is currently September 5, 2010, 1:16 pm

All times are UTC





Post new topic Reply to topic  [ 2 posts ] 
Author Message
PostPosted: 2001-09-28 02:47:53
Online
Registered User

Joined: 2001-09-28 02:47:53
Okazalo sie, ze PRL Jaruzelskiego runal szybciej niz mozna bylo przypuscic.
Rozpaczliwa proba podzielenia sie czescia odpowiedzialnosci z opozycja w
sytuacji katastrofy spolecznej i ekonomicznej doprowadzila komunistyczna
wladze do upadku. Nowa sytuacja spowodowala natomiast niespodziewana, a
zasadnicza reorientacje polityczna, ktora pociagnela za soba potrzebe
ideowego uzasadnienia.
Przedstawiciele dawnej opozycji, ktorzy doszli do wladzy, obawiali sie
radykalizmu mas, prowadzacego, ich zdaniem do rewolucyjnej katastrofy, a w
kazdym razie uniemozliwiajacego reforme i odbudowe panstwa. W nowej sytuacji
haslem uruchamiajacym proces rewolucyjny mogloby sie okazac wezwanie do
dekomunizacji. Moglaby posluzyc sie nim czesc prawicy pozostajacej poza
ukladem wladzy i w walce o nia radykalizowac populistyczne zadania. A haslo
dekomunizacji, ktore mozna eskalowac dowolnie, mogloby doprowadzic do
anarchizacji i utrudnic i tak trudna sytuacje wychodzenia z komunizmu.
Zdaniem ideowych przywodcow dawnej opozycji, zagrozeniem dla polskiej
demokracji, a takze ich rzadow, ktore z polska racja stanu utozsamiali, nie
sa juz przegrani i niegrozni komunisci, ale radykalna o endeckim rodowodzie
prawica. Zespol (uzasadnionych w miedzywojennym okresie) fobii, ktore polska
inteligencja przeniosla przez komunistyczna lodowke, powodowal, ze prawice
polska postrzegala ona wylacznie jako niebezpieczna dla demokracji
populistyczna i nacjonalistyczna orientacje. Przy tym zalozeniu
przestraszeni i rozbici komunisci mogli okazac sie wygodnym bo
zwasalizowanym sojusznikiem.
Przekonania te legly u podstaw zablokowania procesu dekomunizacji przez
dawna opozycje, ktora w 1989 roku przejela wladze. Po to jednak, aby proces
ten powstrzymac, trzeba bylo nie tylko zrezygnowac z rozliczenia PRL, ale i
znalezc uzasadnienie dla takiego dzialania. A uzasadnienie takie musialo
mistyfikowac najnowsza historie. Musialo rowniez przeciwstawic sie
elementarnemu poczuciu sprawiedliwosci, a wiec prowadzic do
przewartosciowania funkcjonujacych spolecznie wyobrazen moralnych.
Pierwszym zabiegiem w tym kierunku byla budowa mitologii przekazania wladzy
przez komunistow. Wykreowanie mitologii Okraglego Stolu.
W sposob jaskrawy mijala sie ona z faktami. Przy Okraglym Stole komunisci
zastosowali klasyczny dla nich w sytuacjach kryzysowych manewr kooptacji.
Chodzilo o to, aby tworzac wrazenie prawdziwego "frontu narodowego"
podzielic sie odpowiedzialnoscia nie dzielac sie wladza. Warto przypomniec
raz jeszcze, ze otworzyli oni mozliwosc wyborow dla 35% wladzy ustawodawczej
czyli Sejmu (Senat nie posiadal realnych uprawnien). Pozostawili sobie
dodatkowo funkcji prezydenta, ktory w dowolnym momencie mogl rozwiazac
parlament. To co stalo sie potem, bylo efektem uruchomienia
niekontrolowanego przez nikogo procesu historycznego, ktory komunisci do
konca usilowali zablokowac, walczac o utrzymanie wladzy gwarantowanej im
przez "okraglostolowe" porozumienie.
Przyjecie, ze komunisci swiadomie i dobrowolnie oddali rzady, kazaloby
traktowac ich inaczej. Oznaczaloby, ze, w kazdym razie w pewnym momencie,
motywowani patriotyzmem przedlozyli interes ogolu nad swoj wlasny. Dlatego
mit Okraglego Stolu ma takie znaczenie i z takim uporem podtrzymywany jest
przez swoich rzecznikow, ktorzy zreszta w tej sprawie (jak zreszta w
wiekszosci lansowanych przez siebie pogladow) odniesli wielki sukces. Mit
ten zdominowal swiadomosc spoleczna.
W argumentacji wymierzonej w dekomunizacje splataly sie trzy typy
uzasadnien, ktore mozna umownie okreslic jako:
1) Moralistyczne
2) Racja stanu
3) Historyczne
4) Narodowe
Ad 1) Odwolywalo sie ono do moralnosci chrzescijanskiej i retoryki
wybaczenia. Problem w tym, ze polskie projekty dekomunizacji, co najwyzej
planowaly odsuniecie od urzedow panstwowych  wyzszych aparatczykow PZPR czy
dopuszczaly mozliwosc weryfikacji prawnikow i pracownikow Uczelni Wyzszych.
Tak wiec patetyczna obrona rzekomo zagrozonych przesladowaniem komunistow
nie tylko nijak miala sie do rzeczywistosci, ale mogla wydawac sie wrecz
groteskowa. Mogla, gdyby nie wielkie wplywy jej rzecznikow, ktore
przekladaly sie na dominacje owych pogladow w osrodkach opiniotworczych i
mediach.
Taka wrecz pokazowa lekcje owej strategii bylo sejmowe wystapienie Adama
Michnika (glownego ideologa walki z dekomunizacja) w kwietniu 1990 roku
przeciwko przejeciu majatku bylej PZPR przez panstwo polskie.
Wydawalo sie, ze sprawa jest bardziej niz oczywista. PZPR, partia, ktora
rzadzila Polska absolutnie przez ponad 40 lat i swobodnie oraz obficie
dysponowala calym majatkiem narodowym, co najmniej winna zwrocic to co
bezposrednio przejela na swoj wlasny uzytek. Dodatkowo partia rozwiazala
sie, a jej dzialacze stworzyli nowa demokratyczna czyli socjaldemokratyczna
partie SdRP, deklarujac, ze ze swoja poprzedniczka (a wiec samymi soba w
dawnym wcieleniu) nie maja nic wspolnego. Nic poza majatkiem..
Wlasciwie zupelnie nie wiadomo bylo dlaczego SdRP przejmowal ma majatek po
PZPR. Nie przeszkadzalo to Michnikowi uderzyc w najbardziej podniosle tony.
W szeroko kolportowanym i w przedrukowanym w calosci w Gazecie Wyborczej
przemowieniu zatytulowanym "Nie bede walczyl bronia nienawisci"
zaprezentowal on w patetycznej formie fundament retoryki przeciwnikow
dekomunizacji.
Polega ona na odwroceniu wartosci. Proba przywrocenia elementarnej
sprawiedliwosci i ladu moralnego, uznana zostaje za ladu tego zaprzeczenie i
zrownana z komunistycznymi praktykami. Upadek komunizmu traktowany jest w
tym wystapieniu na rowni z normalna, demokratyczna wymiana wladzy. Jest to
wprawdzie sprzeczne z innymi wystapieniami Michnika, ktory podnosi wartosc
rewolucji 1989 roku, ale sprzecznosci takich jest u przeciwnikow
dekomunizacji sporo, a tuszuje je wylacznie ich medialna i opiniotworcza
przewaga, ktora czyni ich tezy obiegowa klisza intelektualna.
W "Nie bede walczyl bronia nienawisci" zamiast intelektualnego wywodu
znajdujemy epitety pod adresem zwolennikow dekomunizacji (w tym wypadku
zwolennikow tego, aby panstwo polskie w majestacie prawa przejelo czesc
zagrabionego sobie mienia), ktorzy okreslani sa jako "antykomunistyczni
bolszewicy" tudziez szeregiem innych, podobnych sformulowan. Znowu chodzi o
to, aby odwrocic znaczenia: aparatczykom PZPR odpuszczone zostaja winy, a
oni sami przywroceni zostaja na lono demokracji, antykomunisci natomiast
zostaja potepieni i ze swiata demokracji wygnani.
Sprawa majatku po PZPR odslania w sposob jaskrawy pretekstowy charakter
moralistyki przeciwnikow dekomunizacji. Wybaczenie zloczyncy nie moze
przeciez odnosic sie do pozostawienia mu lupu, ktory zrabowal. Tymczasem
okazuje sie, ze w tym wypadku chodzi wlasnie o to. Co wiecej,
chrzescijanskie wybaczenie zaklada uznanie win i skruche, tymczasem
komunisci domagaja sie, aby pozwolic korzystac im z owocow ich nieprawosci,
co niewiele wspolnego ma ze skrucha. Przeciwnicy dekomunizacji uznaja
roszczenia te za ze wszech miar uzasadnione. Uzywaja przy tym retoryki walki
z wykluczeniem i odwetem, nienawiscia i zemsta, gdy w rzeczywistosci chodzi
o obrone przywilejow i stanu posiadania dawnej nomenklatury. Zreszta przy
obronie tych przywilejow w walce z rzecznikami dekomunizacji posluguja sie
jezykiem, ktory rzeczywiscie mozna zaklasyfikowac jako jezyk pomowienia i
nienawisci, ze znowu wystarczy odwolac sie do retoryki Adama Michnika.
Dosc czestym haslem przeciwnikow dekomunizacji w poczatkach III
Rzeczpospolitej byla odmowa "kopania lezacego". Problem w tym, ze
przedstawiciele dawnej nomenklatury "lezeli" wowczas w bankach, na wysokich
stanowiskach w wymiarze sprawiedliwosci i generalnie w wyzszej kadrze
aparatu panstwowego. Pozostawienie ich na tych pozycjach wiazalo sie z
uzasadnieniem typu drugiego -racja stanu.
Ad 2) Opieralo sie ono na micie "fachowcow". Nie mozna rezygnowac z uslug
fachowcow z czasow PRL, gdyz odbyloby sie to kosztem dobra panstwa. Jak w
wiekszosci tych argumentacji pojawia sie tu element racjonalny. Nie mozna za
jednym zamachem zwolnic wiekszej liczby waznych funkcjonariuszy lub od razu
wymienic wszystkich, ktorzy zajmuja kluczowe stanowiska. Nie powinno to
jednak oznaczac rezygnacji z procesu wymiany kadry. Albowiem sek w tym, ze
aparatczycy PRL poza rzadkimi wyjatkami fachowcami byli w stopniu
niewielkim. Zreszta nawet ci, ktorzy fachowcami byli, dzialaja skutecznie
dla dobra wspolnego mogliby wylacznie poza ukladem osobowym, w ktorym
znajdowali sie w PRL i ktory funkcjonowal wedlug utrwalonych w tamtym
systemie mechanizmow. Zwiazani z dawnym porzadkiem w sposob oczywisty, nawet
niezaleznie od swojej woli, dazyli do reprodukcji jego regul dzialania,
jedynych, w ktorych przyzwyczaili sie funkcjonowac i czuli sie pewnie.
Pozostawianie, tylko w malym stopniu zmienionych, dawnych ukladow osobowych
na odpowiedzialnych stanowiskach w panstwie, grozilo blokowaniem
niezbednego, glebokiego procesu reform, a wiec uniemozliwieniem odbudowy
zdrowego panstwa. Niezmieniony uklad osobowy funkcjonowal na zasadzie
mechanizmu grupowego w ogromnym stopniu ksztaltujacego postawy przynaleznych
do niego indywiduow.  Obrona peerelowskich fachowcow w rzeczywistosci
obracala sie przeciw celom, ktorym miala sluzyc, a wiec sprawnosci
funkcjonowania instytucji panstwowych. Konsekwencje tego mozna obserwowac w
rozmaitych sferach jak wymiarze sprawiedliwosci i policji po dzis dzien.
Zwolennicy dekomunizacji pokazywali niebezpieczenstwa zwiazane z zachowaniem
dawnych ukladow personalnych, a wiec utrzymaniu bylych aparatczykow na
kluczowych stanowiskach w rozmaitych sektorach panstwa. Konsekwencje tego
stanu rzeczy winny byc oczywiste dla kazdego studenta socjologii; grupy
pozostawione w tym samej strukturze wzajemnych zaleznosci  dazyly do
odtworzenia w nowych warunkach dawnego stanu rzeczy. To one w duzej mierze
potrafily adaptowac i formowac nowych pracownikow. Wspomagaly dawnych
towarzyszy w budowie prywatnych przedsiewziec gospodarczych.
... wiecej »





Top
 Profile
 
PostPosted: 2001-09-29 13:52:20
Online
Registered User

Joined: 2001-09-29 13:52:20
StefanDetko
kat i ofiara
czyli studium subtelnej milosci
  "...sa ludzie, ktorzy klamia, po prostu aby klamac." "...nieszczescie w
tym, iz kto chce byc aniolem, bywa bydleciem." Blaise Pascal "Mysli"
Ostatnimi czasy w srodkach masowego przekazu pojawiaja sie proby
rehabilitacji przestepcow stanu wojennego. W grudniu ubieglego roku, w 19-ta
rocznice jego wprowadzenia, telewizja publiczna zamiescila hanbiacy ja
wywiad z Wojciechem Jaruzelskim, z ktorego dowiedzialem sie miedzy innymi,
ze Gornicy z Wujka zgineli "gdyz zaistnialo niebezpieczenstwo, ze w kraju
bedzie zimno" (now@ on-line styczen 2001), zas sam glownodowodzacy junta
przedstawiony zostal jako patriota i czlowiek dobrej woli. Wywiad przeszedl
bez wiekszych protestow opinii publicznej, a 52% ankietowanych Polakow
stwierdzilo, ze general - wprowadzajac stan wojenny - mial racje.
Kontynuacja polityki wybielania sprawcow zbrodni stanu wojennego zajela sie
takze Gazeta Wyborcza, ktorej redaktor naczelny, wieziony w latach
osiemdziesiatych za dzialalnosc opozycyjna, udzielil wywiadu pospolu ze swym
glownym oprawca - owczesnym szefem MSW i naczelnym klawiszem PRL-u -
Czeslawem Kiszczakiem.
Wywiad - rzeka, obejmujacy tematycznie punkty kulminacyjne dyktatury PRL, z
dygresjami siegajacymi czasow sprzed II Wojny Swiatowej, ukazuje droge i
wybory zyciowe dwoch szlachetnych adwersarzy, walczacych z roznych pozycji o
ten sam, wzniosly cel. Artykul ten, opublikowany pod znamiennym tytulem
"Pozegnanie z bronia", sugerujacym zawarcie historycznego kompromisu
pomiedzy rzekoma opozycja niepodleglosciowa, na przedstawiciela ktorej
kreuje sie Adam Michnik, a dobrotliwym - przedstawianym jako mniejsze zlo -
rezimem komunistycznym w wydaniu Wojciecha Jaruzelskiego i Czeslawa
Kiszczaka, pelen klamstw, falszu, niedomowien i kpiny z czytelnikow nie
znajacych faktow z przeszlosci, jest w rzeczywistosci kolejna proba
zafalszowania historii i opisem dzialalnosci, udajacych patriotow, zdrajcow
sprawy suwerennosci Polski.
Rozmowa bylego opozycjonisty i ciagle aktualnego przestepcy - prowadzona
miedzy innymi przez Monike Olejnik, ktorej dotad nigdy nie podejrzewalem o
branie udzialu w tak haniebnych poczynaniach, lecz nazwisko pulkownika
Olejnik, oficera UB, ktore padlo w trakcie wywiadu z ust Kiszczaka wszystko
mi wyjasnilo - przypomina flirt zakochanych w sobie nastolatkow, piszacych
do siebie listy milosne, wytykajacych sobie nawzajem drobne przewinienia,
droczacych sie o szczegoliki pozycia, lecz w konkluzji - po wybaczeniu
wzajemnych krzywd, zapewniajacych sie o wiecznym i bezgranicznym uczuciu.
Nie winie redaktora Gazety Wyborczej za to, ze swa subtelna, wrecz
perwersyjna - z uwagi na fascynacje mundurem stupajki - milosc do komunizmu
wywiodl z domu rodzinnego, (biografia Adama Michnika) lecz mam do niego
pretensje o to, ze przez cala swa dzialalnosc opozycyjna i wydawnicza udawal
i udaje tego kim nigdy nie byl - rzecznikiem niepodleglosci Polski.
Czytajac naprawde wzruszajacy list Adama Michnika do Czeslawa Kiszczaka,
napisany z aresztu sledczego przy ulicy Rakowieckiej w grudniu 1983 roku
oraz inne jego wypowiedzi odnosi sie wrazenie, iz ich autor - kreowany przez
owczesna, przewaznie lewicowa, prase podziemna oraz przez wladze
komunistyczne na wroga publicznego nr 1 PRL - jest goracym patriota,
pragnacym szczerze obalenia panujacego systemu i usuniecia zaleznosci Polski
od ZSRR. Nic bardziej mylacego, gdyz Adam Michnik nigdy nie negujac zasady
wyzszosci ustroju komunistycznego, walczyl jedynie o jego bardziej
humanitarna wersje - tak zwany "komunizm z ludzka twarza", a w sprawach
stosunkow miedzynarodowych byl zwolennikiem glosno propagowanej przez
socjalistow z kregu "Kultury" paryskiej (Juliusz Mieroszewski i epigoni)
idei "finlandyzacji" Polski, to znaczy jej politycznej podleglosci Zwiazkowi
Sowieckiemu.
Takie ustawienie biegunow politycznych - nie negujacy istoty komunizmu ani
sojuszu z ZSRR Adam Michnik i srodowisko KOR kontra wladza komunistyczna -
bylo bardzo wygodne dla obydwu stron, gdyz sugerowalo spoleczenstwu
istnienie tylko jednej sily sprzeciwiajacej sie systemowi PRL, a takze
sluzylo pokazaniu jedynej drogi do zmiany istniejacych realiow politycznych
poprzez zamiane zlej, wypaczajacej sluszna idee komunizmu, ekipy rzadzacej
na lepsza - w ramach tego samego systemu podleglosci Zwiazkowi Sowieckiemu
wymiane leninistow na trockistow. Uklad ten kamuflowal dosyc skutecznie,
przy wydatnej pomocy prasy podziemnej i skupionych pod przewodnictwem
Bronislawa Geremka tak zwanych "niezaleznych" srodowisk opiniotworczych
(dzisiejszy trzon Unii Wolnosci), istnienie trzeciej sily politycznej
reprezentowanej przez, na rowni z Adamem Michnikiem represjonowanych i
wiezionych, dzialaczy niepodleglosciowych: Romualda Szeremietiewa, Tadeusza
Stanskiego, "Pabla" Jandziszaka i Leszka Moczulskiego.
Wyjatkowa perfidie srodowisk reprezentowanych przez Adama Michnika i
Bronislawa Geremka, tych zaklamanych zwolennikow wolnosci i pluralizmu,
znamionuje fakt, iz przez caly okres legalnego dzialania NSZZ Solidarnosc
dzialacze niepodleglosciowego KPN-u przebywali w wiezieniach, i nikt z tych
falszywych demokratow nigdy nie wystapil z publicznym wnioskiem o ich
uwolnienie, uznajac uwiezienie Konfederatow, ktorych nadrzednym celem bylo
przywrocenie niezawislego Panstwa Polskiego, za rzecz normalna, wrecz
pozadana, a na pewno juz niegodna uwagi. Pod presja tych wlasnie srodowisk,
ktorej w niezrozumialy dla mnie i w do dzis niewyjasniony sposob ulegl
profesor Wieslaw Chrzanowski, odwolano zorganizowany przez NZS Marsz
Gwiazdzisty, majacy szanse nie tylko na uwolnienie wiezniow politycznych ale
takze na obalenie ustroju PRL i to na dlugo przed przygotowywanym, i
upragnionym przez "kola postepowe" Okraglym Stolem.
Znikniecie dyktatu PZPR, Paktu Warszawskiego i nawet samego ZSRR nie
zmienilo nic w stosunku Adama Michnika do komunizmu, a zwlaszcza jego
subtelnej milosci do jego prominentow i rzeznikow. Przez caly okres trwania
III Rzeczypospolitej wytrwale broni on przestepcow stanu wojennego -
zaczynajac od ZOMO-wcow oskarzonych o zamordowanie Gornikow z kopalni Wujek
("w imie pojednania darujmy im kary"), rozgrzeszajac w czambul Wojciecha
Jaruzelskiego i konczac na Czeslawie Kiszczaku odpowiedzialnym za wszystkie
zbrodnie podleglego mu resortu, a zwlaszcza za bestialskie zamordowanie
ksiedza Jerzego Popieluszki.
Analizujac zachowanie sie Adama Michnika w ciagu ostatniego dziesieciolecia,
a zwlaszcza jego - glownego "opozycjonisty" - wycofanie sie z polityki i
unikanie zycia publicznego oraz wytrwala obrone glownych sprawcow zbrodni
stanu wojennego, dochodze do wniosku - popartego wypowiedzia jednego z
przyjaciol i doradcow Kardynala Stefana Wyszynskiego, ktory na pierwszym,
historycznym spotkaniu pomiedzy przedstawicielami Rzadu Londynskiego, a
dzialaczami niepodleglosciowymi (akcja "Wesele", ktora wspolorganizowalem,
Austria 1988 rok) ostrzegal przed kontaktami z Adamem Michnikiem, poniewaz
byl on "rezydentem KGB w opozycji" - ze podlozem tych wszystkich zachowan
jest strach przed ujawnieniem znajdujacych sie w rekach Jaruzelskiego i
Kiszczaka dokumentow potwierdzajacych, bedaca kontynuacja swoistej tradycji
rodzinnej (Ozjasz Szechter NKWD, Helena Michnik NKWD, Stefan Michnik -
ferujacy wyroki smierci prokurator z ramienia UB - NKWD), wspolprace Adama
Michnika z wywiadem sowieckim.
Uzaleznienie Adama Michnika od Czeslawa Kiszczaka przejawia sie najwyrazniej
w opisach zakresu kompetencji bylego szefa bezpieczenstwa, gdzie ten
wszechwladny jeszcze przed dekada szef "resortu", odpowiedzialny za
dzialania i ekscesy oddzialow ZOMO, SB i wszystkich innych przestepczych
organow zbrojnych PRL-u, przedstawiony jest jako czlowiek niezorientowany w
pracy podleglych mu wydzialow ("nie da recznie sterowac 200 tysiacami
podwladnych"), przez nich oklamywany ("do dnia dzisiejszego bylem
przekonany, ze moje polecenia zostaly wykonane" i "Piotrowski uraczyl mnie
bajka"), a wrecz lzony i wyrzucany przez podleglych mu oficerow z pokoju
("gdy odwiedzilem pulkownika Adama Pietruszke, ten zachowal sie po chamsku.
Zaczal na mnie wrzeszczec. Wyszedlem.").
Po przeczytaniu powyzszych, wzruszajacych sentencji oraz calej, podobnej im
w tresci reszty wywiadu, przestalem sie dziwic, iz Adam Michnik na lamach
swojej gazety pozwolil wyplakac wszystkie te afronty biednemu, zastraszonemu
i niekompetentnemu Generalowi SB, ktory stal sie komunista, gdyz "przed
wojna jedlismy zoledzie", a ktorego - pelnego milosci patriote - "Pietruszka
potraktowal po chamsku, a Piotrowski niepowaznie".
"Pozegnanie z Bronia" - juz w samym tytule sugerujacym zaprzestanie
rozliczen z przestepcami stanu wojennego - jest kolejnym zamachem Adama
Michnika na prawde o realiach zycia w PRL, wyrzadzajacym wiele zla mlodemu,
nie znajacemu historii Polski i komunizmu pokoleniu, mieszajacym pojecia
dobra i zla, i jak to zauwazyl cytowany na wstepie tych rozwazan znakomity
znawca ludzkich zachowan Blaise Pascal: czyniacym aniolow ze zwyklych
bydlat. Adam Michnik w swojej gazecie klamie aby klamac metoda podpatrzona w
domu rodzinnym, u matki Heleny Michnik piszacej po przejeciu w Polsce wladzy
przez sowietow podreczniki historii dla szkol, falszujac fakty w mysl zasady
"kto nic nie wie, musi we wszystko wierzyc".
Konczac te krotkie studium subtelnej milosci pomiedzy bylym wiezniem a
stupajka jestem pewien, iz w najblizszej przyszlosci Adam Michnik, istne
wcielenie milujacego rosyjskie samodzierzawie arcyzdrajcy Szczesnego
Potockiego, ten "Chrzescijanin bez Boga" odpuszczajacy najgorszym
zbrodniarzom wszelkie winy, bez ich uprzedniego wyznania, skruchy, obietnicy
poprawy, naprawienia wyrzadzonych krzywd i pokuty, przedstawi w Gazecie
Wyborczej sylwetke najwiekszego przyjaciela Polski, bliskiego mu duchem
Jozefa "Saso" S.






Top
 Profile
 
Post new topic Reply to topic  [ 2 posts ] 




 Topics   Author   Replies   Views   Last post 

Who is online

Users browsing this forum: Adasiek Zwierzaczek,zambari.ANT_YS,wojtek,KG,Jarek Pastuszak,Pooh, prezenty and 4 guests


New posts New posts    No new posts No new posts    Announce Announcement
New posts [ Popular ] New posts [ Popular ]    No new posts [ Popular ] No new posts [ Popular ]    Sticky pozycjonowanie
New posts [ Locked ] New posts [ Locked ]    No new posts [ Locked ] No new posts [ Locked ]    Moved topic Moved topic
You can post new topics in this forum
You can reply to topics in this forum
You cannot edit your posts in this forum
You cannot delete your posts in this forum
You cannot post attachments in this forum

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group - Pozycjonowanie