StefanDetko
kat i ofiara
czyli studium subtelnej milosci
"...sa ludzie, ktorzy klamia, po prostu aby klamac." "...nieszczescie w
tym, iz kto chce byc aniolem, bywa bydleciem." Blaise Pascal "Mysli"
Ostatnimi czasy w srodkach masowego przekazu pojawiaja sie proby
rehabilitacji przestepcow stanu wojennego. W grudniu ubieglego roku, w 19-ta
rocznice jego wprowadzenia, telewizja publiczna zamiescila hanbiacy ja
wywiad z Wojciechem Jaruzelskim, z ktorego dowiedzialem sie miedzy innymi,
ze Gornicy z Wujka zgineli "gdyz zaistnialo niebezpieczenstwo, ze w kraju
bedzie zimno" (now@ on-line styczen 2001), zas sam glownodowodzacy junta
przedstawiony zostal jako patriota i czlowiek dobrej woli. Wywiad przeszedl
bez wiekszych protestow opinii publicznej, a 52% ankietowanych Polakow
stwierdzilo, ze general - wprowadzajac stan wojenny - mial racje.
Kontynuacja polityki wybielania sprawcow zbrodni stanu wojennego zajela sie
takze Gazeta Wyborcza, ktorej redaktor naczelny, wieziony w latach
osiemdziesiatych za dzialalnosc opozycyjna, udzielil wywiadu pospolu ze swym
glownym oprawca - owczesnym szefem MSW i naczelnym klawiszem PRL-u -
Czeslawem Kiszczakiem.
Wywiad - rzeka, obejmujacy tematycznie punkty kulminacyjne dyktatury PRL, z
dygresjami siegajacymi czasow sprzed II Wojny Swiatowej, ukazuje droge i
wybory zyciowe dwoch szlachetnych adwersarzy, walczacych z roznych pozycji o
ten sam, wzniosly cel. Artykul ten, opublikowany pod znamiennym tytulem
"Pozegnanie z bronia", sugerujacym zawarcie historycznego kompromisu
pomiedzy rzekoma opozycja niepodleglosciowa, na przedstawiciela ktorej
kreuje sie Adam Michnik, a dobrotliwym - przedstawianym jako mniejsze zlo -
rezimem komunistycznym w wydaniu Wojciecha Jaruzelskiego i Czeslawa
Kiszczaka, pelen klamstw, falszu, niedomowien i kpiny z czytelnikow nie
znajacych faktow z przeszlosci, jest w rzeczywistosci kolejna proba
zafalszowania historii i opisem dzialalnosci, udajacych patriotow, zdrajcow
sprawy suwerennosci Polski.
Rozmowa bylego opozycjonisty i ciagle aktualnego przestepcy - prowadzona
miedzy innymi przez Monike Olejnik, ktorej dotad nigdy nie podejrzewalem o
branie udzialu w tak haniebnych poczynaniach, lecz nazwisko pulkownika
Olejnik, oficera UB, ktore padlo w trakcie wywiadu z ust Kiszczaka wszystko
mi wyjasnilo - przypomina flirt zakochanych w sobie nastolatkow, piszacych
do siebie listy milosne, wytykajacych sobie nawzajem drobne przewinienia,
droczacych sie o szczegoliki pozycia, lecz w konkluzji - po wybaczeniu
wzajemnych krzywd, zapewniajacych sie o wiecznym i bezgranicznym uczuciu.
Nie winie redaktora Gazety Wyborczej za to, ze swa subtelna, wrecz
perwersyjna - z uwagi na fascynacje mundurem stupajki - milosc do komunizmu
wywiodl z domu rodzinnego, (biografia Adama Michnika) lecz mam do niego
pretensje o to, ze przez cala swa dzialalnosc opozycyjna i wydawnicza udawal
i udaje tego kim nigdy nie byl - rzecznikiem niepodleglosci Polski.
Czytajac naprawde wzruszajacy list Adama Michnika do Czeslawa Kiszczaka,
napisany z aresztu sledczego przy ulicy Rakowieckiej w grudniu 1983 roku
oraz inne jego wypowiedzi odnosi sie wrazenie, iz ich autor - kreowany przez
owczesna, przewaznie lewicowa, prase podziemna oraz przez wladze
komunistyczne na wroga publicznego nr 1 PRL - jest goracym patriota,
pragnacym szczerze obalenia panujacego systemu i usuniecia zaleznosci Polski
od ZSRR. Nic bardziej mylacego, gdyz Adam Michnik nigdy nie negujac zasady
wyzszosci ustroju komunistycznego, walczyl jedynie o jego bardziej
humanitarna wersje - tak zwany "komunizm z ludzka twarza", a w sprawach
stosunkow miedzynarodowych byl zwolennikiem glosno propagowanej przez
socjalistow z kregu "Kultury" paryskiej (Juliusz Mieroszewski i epigoni)
idei "finlandyzacji" Polski, to znaczy jej politycznej podleglosci Zwiazkowi
Sowieckiemu.
Takie ustawienie biegunow politycznych - nie negujacy istoty komunizmu ani
sojuszu z ZSRR Adam Michnik i srodowisko KOR kontra wladza komunistyczna -
bylo bardzo wygodne dla obydwu stron, gdyz sugerowalo spoleczenstwu
istnienie tylko jednej sily sprzeciwiajacej sie systemowi PRL, a takze
sluzylo pokazaniu jedynej drogi do zmiany istniejacych realiow politycznych
poprzez zamiane zlej, wypaczajacej sluszna idee komunizmu, ekipy rzadzacej
na lepsza - w ramach tego samego systemu podleglosci Zwiazkowi Sowieckiemu
wymiane leninistow na trockistow. Uklad ten kamuflowal dosyc skutecznie,
przy wydatnej pomocy
prasy podziemnej i skupionych pod przewodnictwem
Bronislawa Geremka tak zwanych "niezaleznych" srodowisk opiniotworczych
(dzisiejszy trzon Unii Wolnosci), istnienie trzeciej sily politycznej
reprezentowanej przez, na rowni z Adamem Michnikiem represjonowanych i
wiezionych, dzialaczy niepodleglosciowych: Romualda Szeremietiewa, Tadeusza
Stanskiego, "Pabla" Jandziszaka i Leszka Moczulskiego.
Wyjatkowa perfidie srodowisk reprezentowanych przez Adama Michnika i
Bronislawa Geremka, tych zaklamanych zwolennikow wolnosci i pluralizmu,
znamionuje fakt, iz przez caly okres legalnego dzialania NSZZ Solidarnosc
dzialacze niepodleglosciowego KPN-u przebywali w wiezieniach, i nikt z tych
falszywych demokratow nigdy nie wystapil z publicznym wnioskiem o ich
uwolnienie, uznajac uwiezienie Konfederatow, ktorych nadrzednym celem bylo
przywrocenie niezawislego Panstwa Polskiego, za rzecz normalna, wrecz
pozadana, a na pewno juz niegodna uwagi. Pod presja tych wlasnie srodowisk,
ktorej w niezrozumialy dla mnie i w do dzis niewyjasniony sposob ulegl
profesor Wieslaw Chrzanowski, odwolano zorganizowany przez NZS Marsz
Gwiazdzisty, majacy szanse nie tylko na uwolnienie wiezniow politycznych ale
takze na obalenie ustroju PRL i to na dlugo przed przygotowywanym, i
upragnionym przez "kola postepowe" Okraglym Stolem.
Znikniecie dyktatu PZPR, Paktu Warszawskiego i nawet samego ZSRR nie
zmienilo nic w stosunku Adama Michnika do komunizmu, a zwlaszcza jego
subtelnej milosci do jego prominentow i rzeznikow. Przez caly okres trwania
III Rzeczypospolitej wytrwale broni on przestepcow stanu wojennego -
zaczynajac od ZOMO-wcow oskarzonych o zamordowanie Gornikow z kopalni Wujek
("w imie pojednania darujmy im kary"), rozgrzeszajac w czambul Wojciecha
Jaruzelskiego i konczac na Czeslawie Kiszczaku odpowiedzialnym za wszystkie
zbrodnie podleglego mu resortu, a zwlaszcza za bestialskie zamordowanie
ksiedza Jerzego Popieluszki.
Analizujac zachowanie sie Adama Michnika w ciagu ostatniego dziesieciolecia,
a zwlaszcza jego - glownego "opozycjonisty" - wycofanie sie z polityki i
unikanie zycia publicznego oraz wytrwala obrone glownych sprawcow zbrodni
stanu wojennego, dochodze do wniosku - popartego wypowiedzia jednego z
przyjaciol i doradcow Kardynala Stefana Wyszynskiego, ktory na pierwszym,
historycznym spotkaniu pomiedzy przedstawicielami Rzadu Londynskiego, a
dzialaczami niepodleglosciowymi (akcja "Wesele", ktora wspolorganizowalem,
Austria 1988 rok) ostrzegal przed kontaktami z Adamem Michnikiem, poniewaz
byl on "rezydentem KGB w opozycji" - ze podlozem tych wszystkich zachowan
jest strach przed ujawnieniem znajdujacych sie w rekach Jaruzelskiego i
Kiszczaka dokumentow potwierdzajacych, bedaca kontynuacja swoistej tradycji
rodzinnej (Ozjasz Szechter NKWD, Helena Michnik NKWD, Stefan Michnik -
ferujacy wyroki smierci prokurator z ramienia UB - NKWD), wspolprace Adama
Michnika z wywiadem sowieckim.
Uzaleznienie Adama Michnika od Czeslawa Kiszczaka przejawia sie najwyrazniej
w opisach zakresu kompetencji bylego szefa bezpieczenstwa, gdzie ten
wszechwladny jeszcze przed dekada szef "resortu", odpowiedzialny za
dzialania i ekscesy oddzialow ZOMO, SB i wszystkich innych przestepczych
organow zbrojnych PRL-u, przedstawiony jest jako czlowiek niezorientowany w
pracy podleglych mu wydzialow ("nie da recznie sterowac 200 tysiacami
podwladnych"), przez nich oklamywany ("do dnia dzisiejszego bylem
przekonany, ze moje polecenia zostaly wykonane" i "Piotrowski uraczyl mnie
bajka"), a wrecz lzony i wyrzucany przez podleglych mu oficerow z pokoju
("gdy odwiedzilem pulkownika Adama Pietruszke, ten zachowal sie po chamsku.
Zaczal na mnie wrzeszczec. Wyszedlem.").
Po przeczytaniu powyzszych, wzruszajacych sentencji oraz calej, podobnej im
w tresci reszty wywiadu, przestalem sie dziwic, iz Adam Michnik na lamach
swojej gazety pozwolil wyplakac wszystkie te afronty biednemu, zastraszonemu
i niekompetentnemu Generalowi SB, ktory stal sie komunista, gdyz "przed
wojna jedlismy zoledzie", a ktorego - pelnego milosci patriote - "Pietruszka
potraktowal po chamsku, a Piotrowski niepowaznie".
"Pozegnanie z Bronia" - juz w samym tytule sugerujacym zaprzestanie
rozliczen z przestepcami stanu wojennego - jest kolejnym zamachem Adama
Michnika na prawde o realiach zycia w PRL, wyrzadzajacym wiele zla mlodemu,
nie znajacemu historii Polski i komunizmu pokoleniu, mieszajacym pojecia
dobra i zla, i jak to zauwazyl cytowany na wstepie tych rozwazan znakomity
znawca ludzkich zachowan Blaise Pascal: czyniacym aniolow ze zwyklych
bydlat. Adam Michnik w swojej gazecie klamie aby klamac metoda podpatrzona w
domu rodzinnym, u matki Heleny Michnik piszacej po przejeciu w Polsce wladzy
przez sowietow podreczniki historii dla szkol, falszujac fakty w mysl zasady
"kto nic nie wie, musi we wszystko wierzyc".
Konczac te krotkie studium subtelnej milosci pomiedzy bylym wiezniem a
stupajka jestem pewien, iz w najblizszej przyszlosci Adam Michnik, istne
wcielenie milujacego rosyjskie samodzierzawie arcyzdrajcy Szczesnego
Potockiego, ten "Chrzescijanin bez Boga" odpuszczajacy najgorszym
zbrodniarzom wszelkie winy, bez ich uprzedniego wyznania, skruchy, obietnicy
poprawy, naprawienia wyrzadzonych krzywd i pokuty, przedstawi w Gazecie
Wyborczej sylwetke najwiekszego przyjaciela Polski, bliskiego mu duchem
Jozefa "Saso" S.