|
> Nie rozumiem tych duzych potrzeb i wiekszych wymagan. Czym sie rozni ten
> dom od technologii tradycyjnej, ze trzeba obnizac swoje wymagania i
> potrzeby. Zgodze sie, ze na pewno jest mniej trwalszy i krocej postoi, ale
> mysle, ze i tak spokojnie dotrwa w dobrej kondycji do mojego konca.
> Wojtek
tyle ze nie pisalem o sprawach technicznych. Przy takiej technologii
rzeczywiscie (teoretycznie) trudniej cos zepsuc niz na tradycyjnej budowie.
Chodzi mi wylacznie o architekture i funkcjonalnosc (w mojej szkole popularne
bylo pojecie 'architektura spadochronowa'). Mialem okazje obserwowac jak
straszliwym szokiem dla przedstawicieli firmy jest prosba o dodanie jednego okna
i przemieszczenie dwoch scian o kilkadziesiat centymetrow; nie byliby bardziej
zaszokowani gdyby klient zazyczyl sobie postawienia domu do gory nogami (co
akurat w tej technologii daloby sie zrobic). Pierwsza reakcja: 'w naszych domach
nic nie trzeba zmieniac, sa idealnie zaprojektowane'. Poza wszystkim byla to
oczywista nieprawda. Okazalo sie w koncu ze (daleko idace) zmiany sa mozliwe,
ale dom przestal byc prefabrykowany, a cena wyszla dosc absurdalna...
jhh (Jacek. H. Herman -jesli p. Nitka uwaza ze
podpis to warunek konieczny potraktowania postu powaznie)
|